Nie daj się zwariować!

Zazwyczaj w momencie kiedy powinnam już dawno chrapać zbieram myśli po całym dniu. W ciszy i spokoju siedam na kanapie przeglądając ulubione strony, czytając nowości na „zapytaj-farmaceute-blogspot.com” (nowe hobby), czy sprawdzając co się dzieje u fit znajomych tych których poznałam w realu, ale również tych internetowych-wspaniałych ludzi. Łączy nas jedno hobby, pasja , styl życia (nazywajcie to jak chcecie ja kolejny raz podkreślę, że nie lubię dorabiania do wszystkiego na siłę wielkiej ideologi). Każdy z Nas jest kowalem swojego losu, ale ostatnio coraz częściej obserwuje zjawisko które zaczyna mnie niepokoić…

Część z Nas przygotowuje się (ma w planach) do zawodów kulturystycznych , debiutów, bikini fitness. Umówmy się jest to garstka ludzi, a nawet jeśli i jesteśmy po zawodach to na miłość boską ludzie nie dajcie się zwariować!

Pamiętajcie, że to co widzicie często w telewizji (nie będę rzucać nazwiskami) to trochę błędny obraz który niestety zaburza samoocenę dużej części społeczeństwa. Nie musimy być idealni, nie musimy mieć kraty na brzuchu, nie musimy robić szpagatów, wyciskać 100 kg na klatę i nie musimy jeść cały rok na okrągło „ryżu z kurczakiem”.

Treningi i trzymanie diety kształtuje charakter- jasne. Trzeba być bardzo upartym i zdyscyplinowanym, ale pamiętajcie że poza treningiem i „czystą miską” również jest życie. Mam wrażenie, że część ludzi popada w skrajności , które w dalszym okresie przechodzi w totalną rezygnację albo totalną „fiksację” na punkcie bycia fit…

1.O matko wakacje!!! Co ja zjem?? No dobra to jadę gdzieś gdzie będzie kuchnia albo przynajmniej biorę 30 questów, tonę owsianki i czajnik! Albo wersja hard nie jadę bo nie będę mogła trzymać 100% czystej diety.

2. Kosmiczne wyrzuty sumienia bo na 5 treningów siłowych, 4 aerobowych (a generalnie z tymi aerobami to moim skromnym zdaniem przesada…) i generalnie 90% czasu spędzanego aktywnie odpuściliśmy jeden… To już dla mnie dramat… są różne dni czasami od rana do nocy jestem zabiegana mówię sobie ok jeszcze odpiszę na wiadomości i trening ustawie na 23.00 często to się sprawdzało ale zdarzało się też odpuszczać kosztem regeneracji. Wolę kierować się tym co podpowiada mój organizm (nie mylić z lenistwem:p)

3. Nie wyjdę do znajomych lub z przyjaciółmi bez pudełek (w okresie zawodów dla ludzi którzy biorą w nich udział ok), ale nie przesadzajmy w większości restauracji można zjeść rybę, filet z kurczaka, tatara. Dopytujcie na czym smażą czy mogą zmienić Wam proporcje, tłuszcz na którym smażą lub weźcie coś z pieca

4. I tu się pojawia kolejny temat…dramat życia bo bilans dnia się nie zgadza!!! 10 g tłuszczy za mało, 5 g węglowodanów za dużo aaaa! – przepraszam nie będę nawet komentować

5.Nie wyjdę na plażę do póki nie zrobię „formy” 😀 to idąc tym tokiem dwa lata po ciąży musiałabym się ukrywać bo gdzie tu o formie mówić :p

6. Spożywanie tonami WSZYSTKICH odżywek i suplementów – tak są takie przypadki niestety…No bo przecież jak wezmę szybciej zadziała…NIE z suplementami musimy być bardzo ostrożni. Jeśli się na tym nie znamy zapytajmy bardziej doświadczonego kolegi/koleżanki

7. Jedyny temat siłka. Ja wiem na początku cokolwiek by to nie było nawet zajęcia z szydełkowania strasznie się nakręcamy i gadamy gadamy ok dla mnie to oczywiste. Wcale mnie to nie dziwi i nie przeszkadza tylko,  nie zapomnijcie że poza siłownią istnieje jeszcze innym świat bo coś niechcący może Wam umknąć 😉

8. Opalenizna podkreśla moje mięśnie. Hmmm nikt biały jak cement nie wygląda apetycznie (chociaż to ostatnio również kwestia do dyskusji). Wierzcie mi na słowo sztuczny, chamski , nutellowy kolor opalenizny wpadający niekiedy w pomarańcz samoopalacza nie podkreśla Twoich mięśni i nie NIE wyglądasz wtedy lepiej 😀

9. Prężenie się przed lustrem…To już dla mnie zbyt wiele…nie pojmę nigdy :p Jak ja widzę tych facetów po każdej serii napinających się przed lustrem cycki do ziemi mi opadają…Dziewczyny nie są lepsze uwierzcie!

i bym zapomniała (tu również z przymrużeniem oka)

10. nie ma promocji w biedronce na filet z kurczaka!!!!

 

Im więcej się uczę i poznaję wiele osób tym więcej mogłabym napisać na ten temat, ale nie o to chodzi. Nie taki był zamierzony cel. Chciałam Wam tylko pokazać, że czasami warto nabrać dystansu, spojrzeć na wszystko z boku. Nie stać się więźniem tego co teoretycznie nazywamy pasją i stylem życia 😉

I tak zjedzcie czasami pizze, czekoladę czy burgera kiedy macie ochotę! Pamiętajcie najważniejsze jest zachowanie umiaru (jak we wszystkim).

:)

 

2 skomentowało “Nie daj się zwariować!

  1. Dobry tekst, ja jestem świeżo po rozmowie z partnerem który stwierdził że zaczyna mi odwalać na punkcie fit sylwetki i ogólnie fit stylu życia. Zresztą sama zaczęłam obserwować niepokojące zachowania, a to że nie ma progresu, że trenując 5 razy w tygodniu kosztem zdrowia niestety nie widać efektów, że waga nie spada a jak spada to efekty nie zadowalają… Jak wspomniałam wcześniej zdrowie na tym cierpi, mam problemy z odcinkiem lędźwiowym kręgosłupa… Nie obejdzie się bez wizyty u specjalisty. Dlatego tak jak napisałaś fajnie jest prowadzić zdrowy tryb życia, fajnie jest ćwiczyć ale nie można się w tym zatracić i pozwolić żeby zawładnęło nami. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *