Co z tą motywacją ?

images (2)

 

„Stan gotowości istoty rozumnej do podjęcia określonego działania, to wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych.”
– wikipedia

Na początku nasza motywacja jest bardzo silna, kierują nami niesamowite emocje. Wydaje nam się, że nic nie jest w stanie nas złamać.
Otóż to wydaje nam się;)
Wymienię czynniki, które moim zdaniem najbardziej nas demotywują i poradzę jak sobie z nimi radzić :

1. LENISTWO!!! Niestety większość wymówek można podpiąć pod zwykłe lenistwo, nie ma co się dalej oszukiwać – zła pogoda, nie te buty, karnet na     siłownie za drogi itd.

2. Brak wsparcia bliskich, naśmiewanie się (powiem szczerze aż krew mi się gotuje jak o tym piszę…) Zachowanie poniżej wszelkiej krytyki, totalne         dno! Rodzina, znajomi powinni nas wspierać! Nie jestem w stanie pojąć jakim trzeba być człowiekiem żeby nabijać się z czyjejś aktywności                 chęci.Faktycznie lepiej siedzieć na kanapie i jeść ciastka… Pamiętajcie za rok to Wy będziecie mogli z uśmiechem popatrzeć się na tych którzy z         Was  się śmiali.

3. Brak efektów (Niestety problem powszechny). Jeśli startujemy z dużej wagi, efekty zauważalne są dość szybko. Później trzeba się porządnie               napocić aby sukcesywnie tracić wagę. Na tym etapie wiele osób rezygnuje.

Jak już wspomniałam w poprzednim poście- nie jestem specjalistką 😉 Z moich doświadczeń wynika, że nasza motywacja nie powinna opierać się jedynie na emocjach.
Dla mnie podstawą jest determinacja. Nie mam pojęcia czy gdzieś we mnie „siedziała” i dopiero przy ćwiczeniach się uaktywniła. Zawsze miałam tzw. „słomiany zapał”, a przynajmniej tak słyszałam. Teraz nie słucham nikogo i robię swoje- to najlepsze co możecie zrobić. Zwłaszcza,że doradzać będą Wam  osoby które zazwyczaj ani zdrowo się nie odżywiają ani nie ćwiczą:) No dobra ja po prostu znalazłam swoją pasję. Coś co sprawia mi niesamowitą przyjemność, czekam na każdy kolejny trening. Dlatego mojej determinacji nie jest w stanie już nic zachwiać.

Na samym początku jasne miałam chwile zwątpienia, ale trwały nie dłużej niż 20 sekund. Przez ten cały czas nie pamiętam też żebym chociaż raz powiedziała : ok to nie ma sensu, odpuszczam.

to co z tą motywacją skąd ją czerpać?

1. Zaplanuj i wyznacz cele (najłatwiej realizować konkretny plan). Na początek stwórz plan 3 miesięczny, napisz co chcesz w tym czasie osiągnąć.         Pamiętaj cele mają być realne!!! Zrzucanie 30 kg w 3 miesiące odpada.

2. Pan ułóż konsultując się z trenerem, dietetykiem lub kolegą/koleżanką który już ćwiczy. Będzie Ci go łatwiej realizować ponieważ albo będziesz         miał kogoś kto będzie Cie na bieżąco mobilizował i kontrolował wyniki. Albo dostaniesz od znajomych trening który u nich działa to daje kopa!

3. Złóż publiczna deklaracje. Może to śmieszne, ale skuteczne. Podziel się swoimi postanowieniami z rodziną, znajomymi albo kolegami w pracy to         mobilizuje. Zazwyczaj po takiej deklaracji wstyd nam odpuścić;)

4. Najważniejsze! Nie zmieniaj swoich planów treningowych czy diety pod wpływem osób trzecich.
Imieniny babci, impreza u znajomych , kolega wyciąga na piwko. Jeśli czujesz, że nie wytrzymasz od razu daruj sobie wyjście. Jeśli pójdziesz a           znajomi/rodzina do upadłego będą namawiać Cie na niezdrowe jedzenie i alkohol- znajomych zmień/rodzinnych spotkań unikaj. Jeśli ktoś nie jest       w stanie respektować tego, że masz dietę i ćwiczysz nie jest wart Twojej uwagi:)

A co jest najlepszą motywacją? Oczywiście efekty! Zrób więc eksperyment…wprowadź na 1 miesiąc zbilansowaną dietę i treningi (dowolną aktywność fizyczną). Kiedy zobaczysz efekty motywacja wystrzeli w górę:)

Pamiętaj chwile zwątpienia i potknięcia zdarzają się zawsze, łatwo wówczas się zniechęcić. Ale pamiętaj to Twój cenny czas i ciężka praca. Uszanuj to i nie marnuj jej. Każdy dzień przybliża Cię do celu!

Powodzenia trzymam za Was kciuki:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *