Dom czy siłownia?

images

Decydując się na aktywność fizyczną część z nas wybiera ćwiczenia w domu, inni maszerują prosto na siłownię wykupić karnet. Która forma jest lepsza?

To zależy od wielu czynników. Może w skrócie opowiem jak było u mnie…pewnego dnia stwierdziłam, że to już czas tęsknie za aktywnością i chce do niej wrócić o tak i kropka!

Jako typowa kobieta pobiegłam do sklepu i kupiłam piękne, cudowne , kolorowe buty do biegania! Ściągnęłam aplikacje na telefon, założyłam opaskę na rękę i pobiegłam (no dobra pomaszerowałam). I tak sobie biegałam z dnia na dzień coraz bardziej nienawidząc tej formy aktywności (skusiła mnie możliwość wyjścia z domu w 5 minut kiedy akurat wiedziałam, że będę miała czas jak również poniekąd moda? na bieganie i niskie koszty- na początek wystarczą buty). No ok poddałam się nie pamiętam czy po 3 miesiącach czy po 4 nieistotne. Ale ja szczerze nienawidzę biegać i już…nic na to nie poradzę.

Plan B takowy wprowadziłam w życie! Chodakowska tu, Chodakowska tam…i powiem Wam z perspektywy na sam początek powrotu do formy (po ciąży „przeleżanej” w większości) całkiem dobrze się sprawdziła! Fakt musiałam z czasem ją wyciszać „Dasz radę!” „Jestem z Ciebie dumna!” Yhh dostawałam napadów szału jak to słyszałam kolejny i kolejny raz. Na szczęście odkryłam kolegę Ewci, Tomka Choińskiego (lubię gościa do dzisiaj) on również motywował, ale jakoś mniej nachalnie… później na moment przyszła era Mel B (też mnie wkurzała)… Przepraszam może Wam to pomaga ale moim zdaniem jak się ćwiczy to się ćwiczy z własnej nieprzymuszonej woli więc minimum motywacji musimy mieć w sobie, ta sztucznie napędzana jest zbędna w każdym razie ta z TV.

No dobrze doszłam do momentu gdzie treningi stały się rozgrzewką więc co dalej?? Skoro nie wydawałam na karnety na zumby, fitnessy, siłownie stwierdziłam że idę zainwestować w „sprzęt” 😉 była to jedna sztuka kettlebell 6 kg jezusie jaki on się ciężki wydawał :) i nadeszła pora na fitness blenders na youtubie (moi faworyci). Mają duży wybór treningów z kettlami i bez, tabate fajnie! Ten okres pamiętam jako przełom coś fajnego zaczęło się dziać z moim ciałem i wystarczył kawałek podłogi w małym mieszkaniu nic więcej wypas! Trening nawet o 22 kto mi zabroni.

Dokupiłam kolejnego kettla 9 kg tu już było sympatycznie jakieś mięśnie kiełkowały spoko, dietetyk (Pani przez którą padłabym z wycieńczenia nie będę podawać nazwiska- wiem jestem nazbyt łaskawa ). Zaczęło mi się nudzić…Pierwszy minus treningów w domu. Nie wychodzisz na siłownię (do ludzi), stajesz przed tym ekranem i robisz swoje. Uwierzcie trzeba mieć motywację na bardzo wysokim poziomie i być dość zdyscyplinowanym żeby pociągnąć tak dwa lata praktycznie dzień w dzień.  No dobra to jedziemy dalej INSANITY zabójcze INSANITY wow wizja pięknie wyrzeźbionego ciała w krótkim czasie, dobra energia, pot, krew, łzy wszystko prawie za darmo w DOMU. Zrobiłam CAŁE kondycji mi nie poprawiło bo dzięki 40 minutowym treningach tabaty była już całkiem niezła. Pracowały trochę inne partie ciała i pod własnym ciężarem fajnie podobało mi się. Ale czułam niedosyt…

No i dodatkowo nie miałam nigdy 100% pewności czy dobrze wykonuje ćwiczenia. Niestety moi mili telewizor do nas nie przemówi : „prostuj plecy” ,”kolana wychodzą Ci do przodu, zablokuj”, „niżej pupa” itd. itd.

Znowu stwierdziłam, że to jeszcze nie do końca to czego szukam. Wiedziałam że chce pracować z obciążeniem. Zaczęłam szukać trenera… i tu mogłabym wymienić przynajmniej 15 nazwisk, które po pierwsze nie wiedziały co to rozejście mięśni prostych brzucha, dwa Ci ludzie nie mieli pojęcia jak ćwiczyć czy ćwiczyć i generalnie strach się podjąć treningów ze mną;)

Jedna dziewczyna nawet do dzisiaj się zastanawia…minęły ponad dwa miesiące:D Na szczęście trafiłam w dobre, profesjonalne ręce.

Tak więc jakie są korzyści z uczęszczania na siłownie?

– Oczywiście to kosztuje jasne! Ale czasami lepiej zapłacić niż zrobić sobie krzywdę. Dowiedziałam się jakich złych nawyków nabrałam w domu, a         zawsze jakieś się znajdą;)

– Mam moje lustro a nawet lepiej bo chodzi z każdej strony w trakcie ćwiczenia i sprawdza postawę.

– Zakaz gadania podczas wykonywania ćwiczeń (za to bardzo szanuje mojego trenera,a uwierzcie wiele dziwnych rzeczy obserwuje się na siłowni       łącznie z treningami polegającymi tylko na gadaniu-i ludzie za to płacą!)

– Odpowiedz na każde pytanie dotyczące techniki, diety (w przerwach między seriami zadaje milion pytań na minute;)

– Możliwość wyjścia „do ludzi”,

– Większa mobilizacja (zapłaciłam to idę), motywacja , podobno u części większa systematyczność

– Motywacja wtedy kiedy jest potrzebna na poważnie, kiedy nogi palą, ręce się trzęsą a on udaje że podtrzymuje sztangę więc będzie łatwiej i robisz     dodatkowe 10 powtórzeń 😉

Ok kończąc moje wypociny myślę, że na początek przygody wystarczy kawałek podłogi i Ewa. Jednak jeśli nie macie wystarczającej motywacji nie porywajcie się na regularne ćwiczenia w domu to nie jest łatwy kawałek chleba na dłuższą metę… Natomiast przy rzeźbieniu ciała nie tylko zrzucaniu zbędne kg zainwestujcie w kilka lekcji z trenerem i wykorzystajcie je najlepiej jak się da. Dzięki temu będziecie mieli dobrane ćwiczenia do założonych celów i być może unikniecie poważnej kontuzji :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *